Witajcie w zakamarkach języka, gdzie słowa przestają być tylko nośnikami znaczeń, a stają się potworami, które gryzą, ślinią się i tańczą na granicy rozsądku. Ten tomik to zbiór krótkich eksplozji – od setek świstów na sto słów po dwusetkowe huragany, które uderzają prosto w trzewia. To opowiadania szybkie jak błyskawica i ostre jak brzytwa, które nie proszą o uwagę –
one jej wymagają.
Przygotujcie się na podróż przez surrealne bagno absurdu, gęste lasy dziwactwa i pulsujące miasta chaosu, gdzie nic nie jest takie, jak się wydaje, a wszystko może się skończyć śmiechem,
drwiną lub krwią. To świat, w którym krótkie formy literackie pokazują, jak wiele można zmieścić w paru słowach: ból, radość, grozę i groteskę.
Jest również wisienka na bizarro torcie: mamy zaszczyt gościć w naszych stronach samego Carltona Mellicka III, który specjalnie do tego zina podarował nam swoją krótką, dziką i zupełnie niesamowitą opowieść. Jego udział jest dla nas nie tylko ogromnym wyróżnieniem, ale i dowodem, że bizarro nie zna granic – ani formy, ani wyobraźni.
Dla wylania sentymentalnej łzy wspomnień chcemy przenieść się do piątej edycji BizarroConu i wspólnie z Wami jeszcze raz zatopić się w obłędach absurdu, powstałego w świetnym towarzystwie.
Zanurzcie się więc w tym mikrokosmosie, nie bójcie się rozkręcić wyobraźni i… nie zapomnijcie się dziwić.
Witajcie w zakamarkach języka, gdzie słowa przestają być tylko nośnikami znaczeń, a stają się potworami, które gryzą, ślinią się i tańczą na granicy rozsądku. Ten tomik to zbiór krótkich eksplozji – od setek świstów na sto słów po dwusetkowe huragany, które uderzają prosto w trzewia. To opowiadania szybkie jak błyskawica i ostre jak brzytwa, które nie proszą o uwagę –
one jej wymagają.
Przygotujcie się na podróż przez surrealne bagno absurdu, gęste lasy dziwactwa i pulsujące miasta chaosu, gdzie nic nie jest takie, jak się wydaje, a wszystko może się skończyć śmiechem,
drwiną lub krwią. To świat, w którym krótkie formy literackie pokazują, jak wiele można zmieścić w paru słowach: ból, radość, grozę i groteskę.
Jest również wisienka na bizarro torcie: mamy zaszczyt gościć w naszych stronach samego Carltona Mellicka III, który specjalnie do tego zina podarował nam swoją krótką, dziką i zupełnie niesamowitą opowieść. Jego udział jest dla nas nie tylko ogromnym wyróżnieniem, ale i dowodem, że bizarro nie zna granic – ani formy, ani wyobraźni.
Dla wylania sentymentalnej łzy wspomnień chcemy przenieść się do piątej edycji BizarroConu i wspólnie z Wami jeszcze raz zatopić się w obłędach absurdu, powstałego w świetnym towarzystwie.
Zanurzcie się więc w tym mikrokosmosie, nie bójcie się rozkręcić wyobraźni i… nie zapomnijcie się dziwić.